RÓWNICA

       KWI 19 ponad 170 KM 9 KOLARZY 10,8 °C
       

KOPALNIA MAKOSZOWY

Kopalnia „Makoszowy” obchodzi właśnie 110 urodziny. Albo setne, bo wielu pracowników uważa 10-letni okres działania pod wspólnym szyldem z kopalnią „Sośnica” za niewolę. (NOWINY ZABRZAŃSKIE )


O ósmej rano zbiórka przed kopalnią „Makoszowy”, jeszcze nie zamkniętą i po tradycyjnych zdjęciach przed pomnikiem ruszamy w trasę. Za Makoszowami pierwsze czerwone światło, remont drogi, czyżby Leon działał. 




RÓWNICA

Równica – szczyt górski o wysokości 885 m n.p.m. w odgałęzieniu Pasma Wiślańskiego w Beskidzie Śląskim położony pomiędzy dolinami Wisły i Brennicy. Do schroniska prowadzi ogólnodostępna droga asfaltowa z Ustronia. Na szczycie Równicy oraz obok schroniska znajduje się węzeł szlaków turystycznych, którymi dotrzeć można do centrum Ustronia, Ustronia Polany, Skoczowa, Brennej i na Przełęcz Salmopolską. Przebiega tędy Główny Szlak Beskidzki.


Równica to na początku sezonu to wielkie wyzwanie. W moich nogach zaledwie 200 km w połowie kwietnia, forma cieniutka, ale cóż trzeba się ruszyć. Janek zebrał ekipę wyśmienitą i nie miałem złudzeń, że będę ogonem na podjeździe , ale takie już to życie. Humory dopisują , żwawo ruszamy przed siebie. Poboczem drogi do Wisły peleton porusza się w niezłym tempie. Pierwszy przystanek w Dobromyślu, uzupełniamy płyny. Dalszy odcinek trasy wiedzie trasą rowerową wzdłuż rzeki Wisły. 


Poranek słoneczny, ale nie za ciepło, około 9 stopni, dlatego rowerzystów nie spotykamy zbyt wiele, może także z powodu, że mamy wtorek. W Ustroniu kolejna przerwa, zbieramy siły przed zdobyciem głównego punktu wycieczki. Sam podjazd na Równice nie jest zbyt wymagający i długi, jednak braki formy wyszły bardzo wyraźnie u mnie. Chłopaki pomknęli pod górę i natychmiast zniknęli z przed moich oczu. Szybko zmieniłem przełożenia na największe z tyłu i najmniejsze z przodu, jednak i tak w tempie ślimaka pchałem się pod górę. Szczęśliwie dotarłem na miejsce, testując cierpliwość drużyny. 


Po pamiątkowych fotkach w podmuchach mroźnego powietrza zjechaliśmy z powrotem do Ustronia. Nadeszła pora na większy posiłek - schabowy, pierogi, placki i żurki. Droga powrotna już bocznymi drogami, przez Szuszec. Peleton rozrywał się i łączył, w nogach ponad 160 km , zacząłem odczuwać silne zmęczenie. Dotarliśmy do Zabrza koło godziny 19 wieczorem. Cały dzień na rowerze , przypominają się dawne dobre czasy, no i dobra zaprawa na czekająca nas wyprawę. Do zobaczenia na następnej wycieczce


Jedyne zdjęcie jakie mam robił Heniek - serdecznie go pozdrawiam, pomimo tego, że nacisnął na film :).

Valid XHTML 1.0 Transitional| FORUM | WIĘCEJ O NAS | DO GÓRY Copyright © 2011 --- GOŚCI NA
Serwis mapa-turystyczna.pl