MAJ 11 2012 27 KM - 3 KOLARZY 26°C

207KM 12 GODZIN NA ROWERZE

Duch w narodzi ginie. Myślałem, że wyborna pogoda poprawi ubiegłoroczna frekwencje, ale jak się okazało wyzwanie przerasta niektórych. Znowu w trójkę ruszamy na zdobycie przełęczy. Poranek nad wyraz ciepły, przywdziałem krótkie spodenki i koszulkę, zupełnie jak w lecie. Tym razem uczestniczył Jerzyk i po raz pierwszy Rysiek, który przyznał się, że z powodu emocji związanych z trasą miał ciężkie spanie. Przed dziesiątej byliśmy na zaporze w Goczałkowicach, do Bielska już nie daleko. Wydawało mi się, że trasę już znam na pamięć, ale trochę złe skręcaliśmy w mieście, wkrótce jednak wszystko wróciło do normy Do Szczyrku dotarliśmy koło dwunastej, w Biedronce nastąpiło uzupełnienie płynów. Podjazd na Salmopol zajął mi godzinę. Chłopaki już na m nie czekali na górze. Słonko pięknie świeciło, pora było wracać. W Wiśle zjedliśmy po schabowym, żeby nabrać sił na powrót. W Ustroniu dołączył do nas Andrzej, szkoda, że nie zdecydował się na całą podróż. Jak zwykle mknęliśmy drogą rowerową wzdłuż Wisły, co chwila mijają nas miłe rowerzystki. W domu po dziewiętnastej, od razu kąpiel. W lodówce czekało na mnie zimne piwo, które powoli sączyłem.